wrzesień 2017

Relacje energetyczne między Polską i Rosją po agresji na Ukrainę

część 2

O ile budowa terminalu LNG czy rewers fizyczny na gazociągu Jamał-Europa znajdowały się w polskich planach od dawna i nie były pochodną obecnej polityki Rosji, to już zaproponowana przez poprzedni polski rząd idea Unii Energetycznej i ogłoszone przez nowy rząd plany poszukiwania dodatkowych źródeł dostaw można uznać za odpowiedź na dodatkowy wzrost niepewności wywołany rosyjska agresją na Ukrainę. Rozpoczęto więc prace nad innymi sposobami zmniejszania wrażliwości polskiej energetyki i gospodarki na potencjalne turbulencje w relacjach ze wschodnim partnerem. Rzecz dotyczy działań mających wyposażyć Unię w odpowiednie zdolności do reagowania oraz projektów własnych mających poprawić fizyczne bezpieczeństwo dostaw oraz pozycję przetargową w negocjacjach z importerami.

W 2014 r. polski rząd przygotował non-paper zawierający propozycje działań mających prowadzić w kierunku Unii Energetycznej, czyli bardziej spójnej polityki energetycznej UE, w szczególności w dziedzinie bezpieczeństwa dostaw. Pomysł został przejęty przez Komisję Europejską, która dodała do polskich propozycji skupionych wokół kwestii dostaw zadania z zakresu rozwoju rynku i polityki klimatycznej. Niewykluczone, że rosyjska agresja na Ukrainę i powstałe na tym tle obawy o stabilność dostaw stały się katalizatorem prac zarówno w Polsce jak i w Komisji Europejskiej. Niewątpliwie przyczyniły się do wzrostu w UE politycznej determinacji do szukania sposobów łagodzenia zależności od Rosji. Z czasem jednak – jak pokazuje przykład porozumień w sprawie budowie kolejnych nitek gazociągu Nord Stream – dały o sobie znać bardziej przychylne Rosji środowiska szukające za wszelką cenę powrotu do „business as usual”. Tocząca się dziś w UE i za oceanem dyskusja o znaczeniu Nord Stream 2 w świetle sankcji spowodowanych rosyjską agresją na sąsiada już wykroczyła daleko poza dziedzinę energetyki i wyraźnie służy za miernik preferencji różnych politycznych i gospodarczych grup interesu w Europie.  

Z polskiej perspektyw projekt Nord Stream 2 stoi w jawnej sprzeczności zarówno z deklarowaną i symbolizowaną przez sankcje polityką niezgody UE i państw członkowskich na łamanie prawa międzynarodowego oraz przyjętymi przez UE celami budowanej Unii Energetycznej. Nie powinno być więc zaskoczeniem, że obniżenie zaufania do unijnych mechanizmów wsparcia  kieruje polską uwagę w stronę przyspieszenia realizacji własnych projektów. Podstawowym z nich jest idea gazociągu Baltic Pipe, który miałby umożliwić przesył do Polski gazu z norweskich złóż, a z czasem służyć za integralny element korytarza gazowego Północ-Południe w UE, który oferowałby nowe źródło dostaw dla uzależnionych głównie do Rosji państw Europy Środowej i Południowo-Wschodniej.

W tej koncepcji Polska staje się zwornikiem rynków regionalnych, z czasem zyskując szasnę na przekształcenie się w regionalny ośrodek dystrybucji. Ten plan stoi z kolei w sprzeczności z wspieranym przez kilka zachodnich korporacji oraz pośrednio rządy Niemiec czy Austrii projektem Nord Stream 2, który w istocie zwiększyłby znaczenie Niemiec jako gazowego gracza w UE. Jednocześnie oczywiście utrudniłby realizację polskich planów, jako że poprzez nowe nitki Nord Stream zwiększyłyby się istotnie możliwości penetracji rynku przez Gazprom, a tym samym prawdziwa konkurencja stałaby się jeszcze bardziej iluzoryczna.

Polski rząd należy do największych przeciwników rosyjsko-niemieckiego projektu i korzysta z narzędzi politycznych i prawnych, aby powstrzymać jego realizację. W 2016 r. działania Urzędu ds. Ochrony Konkurencji i Konsumenta zmusiły koncerny zachodnie do opuszczenia konsorcjum i podniosły koszty transakcyjne opracowywania nowych schematów finansowania. Podobny wpływ miało zaskarżenie przez polski rząd do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości decyzji Komisji Europejskiej z października 2016 r o udostępnieniu Gazpromowi większej przepustowości gazociągu OPAL, który dystrybuuje gaz z Nord Stream. Trybunał najpierw zwiesił wykonywanie decyzji, po kilku miesiącach anulował zawieszenie, niemniej sprawa jest wciąż w toku. Trudno dziś wyrokować czym zakończą się polskie próby (wspieranie przez państwa bałtyckie i część partnerów środkowo-europejskich), niemniej stanowią one dość klarowną ilustrację przeważającego w Polsce stanowiska, że w tak szczególnych uwarunkowaniach międzynarodowych, po rosyjskiej agresji na Ukrainę, jest wyrazem nieodpowiedzialności i politycznej krótkowzroczności wspieranie projektów szkodzących interesom niektórych państw członkowskich i Ukrainy w oparciu o chybiony argument, że Nord Stream 2 to projekt czysto ‘komercyjny’.

sierpień 2017

Relacje energetyczne między Polską i Rosją po agresji na Ukrainę

część 1

Bezpieczeństwo energetyczne, w szczególności bezpieczeństwo dostaw gazu ziemnego i ropy naftowej, od wielu lat zajmuje centralne miejsce w polskiej polityce energetycznej. Zasadniczym powodem jest dominująca pozycja Rosji jako dostawcy tych nośników energii. W przypadku ropy naftowej udział dostaw ze wschodu w całym imporcie zwykle przekraczał 90%, w przypadku gazu ziemnego oscylował wokół 70%. Na tak wysoką skalę uzależnienia złożyły się czynniki historyczne (infrastruktura przesyłowa prowadząca ze wschodu na zachód w dużej części odziedziczona po okresie sowieckiej hegemonii w regionie), geograficzne (relatywna bliskość syberyjskich złóż) oraz ekonomiczne (relatywnie niskie ceny, choć ów czynnik traci od kilku lat na znaczeniu). W ciągu ostatnich kilkunastu lat wśród polskich elit oraz opinii publicznej stopniowo rosło zaniepokojenie związane z powtarzającymi się przypadkami wykorzystywania przez Rosję pozycji czasem jedynego dostawcy do wywierania presji gospodarczej i politycznej na odbiorców. Nie bez znaczenia dla polskich ocen była oczywiście ewolucja systemu politycznego w Rosji oraz rosnąca – łagodnie rzecz ujmując – asertywność w polityce zagranicznej. Kryzysy gazowe różnej skali, które miały miejsce w latach 2006 i 2009, unaoczniły też, jak łatwo Polska i inne państwa Europy Środkowej mogą stać się zakładnikami sporów na obszarze posowieckim. W istocie ów problem został dostrzeżony również w innych państwach członkowskich, co doprowadziło do aktywizacji Unii Europejskiej i przyjęcia szeregu strategii politycznych oraz aktów prawnych mających na celu poprawę bezpieczeństwa dostaw. Polska w tych działaniach nieprzerwanie od 2006 r. starała się odgrywać istotną rolę, apelując o zachowanie równowagi między trzema filarami polityki energetycznej UE: budową konkurencyjnego rynku, polityką klimatyczną oraz bezpieczeństwem dostaw. 

W polskiej polityce nacisk był i jest kładziony na kwestie gazowe. Większa, bo niemal całkowita zależność od rosyjskiej ropy, nie jest aż tak uwypuklana, ponieważ Polska dysponuje technicznymi zdolnościami do pozyskania surowca z innych kierunków dzięki terminalowi w Gdańsku oraz dzięki funkcjonowaniu płynnego światowego runku naftowego. Hipotetyczne problemy z ropociągiem „Przyjaźń” miałyby oczywiście implikacje finansowe, ale polityczne i strategiczne koszty byłyby ograniczone. W przypadku gazu, dostarczanego dedykowaną infrastrukturą, przy dopiero (choć szybko) rozwijającym się światowym rynku LNG, braku połączeń z innymi źródłami – ewentualne zakłócenia dostaw miałby poważniejsze skutki dla gospodarki, a tym samym sytuacji politycznej. Toteż polskie rządy od ponad dekady dążyły do realnej dywersyfikacji źródeł dostaw gazu oraz rozbudowy regionalnych połączeń w ramach UE, aby zwiększyć bezpieczeństwo fizyczne oraz kontraktowe (zakup rosyjskiego gazu od pośredników z krajów UE). Ważnym elementem działań było uruchomienie najpierw wirtualnego a następnie fizycznego rewersu na gazociągu Jamał-Europa. Decydujące znaczenie miało mieć jednak wybudowanie terminalu do odbioru gazu skroplonego (LNG). Przekucie idei w czyn zajęło ponad 10 lat, ale pod koniec 2015 r. terminal w Świnoujściu zdolny do przyjęcia 5 mld m3 gazu (z możliwością rozbudowy do 7,5 mld m3) został oddany do użytku. Pierwsze dostawy zostały przyjęte w 2016 r. na mocy długoterminowego kontraktu z Qatargas.  Wiosną 2017 r. do terminalu przybył natomiast pierwszy gazowiec z surowcem z USA, wynik krótkoterminowej transakcji służącej testowaniu nowych możliwości. W ten sposób Polska stopniowo osiąga więc założony cel uzyskania zróżnicowanego portfolio dostaw, w którym rosyjski gaz będzie opcją zależną od uwarunkowań rynkowych, a nie koniecznością wynikającą z pozycji monopolistycznego dostawcy. Rosyjska polityka ostatnich trzech lat utwierdziła jedynie w przekonaniu, że istnieje pilna potrzeba niwelowania ryzyka wypływającego z uzależnienia. Stąd nie brak w Polsce też głosów, że optymalnym celem polityki energetycznej powinno być osiągnięcie w ciągu kolejnych lat (najlepiej do czasu wygaśnięcia obowiązującego kontraktu długoterminowego, czyli do 2022 r.), pełnej zdolności do zastąpienia rosyjskiego gazu. W tym kierunku prowadzą inne propozycje podnoszone przez polski rząd od 2014 r.

marzec 2017

Mechanizmy instytucjonalne w polsko-rosyjskich relacjach gospodarczych

Główną oficjalną platformą do komunikacji i wymiany informacji o współpracy gospodarczej jest Polsko-Rosyjska Międzyrządowa Komisja do spraw Współpracy Gospodarczej powołana do życia w lutym 2005 r. na podstawie podpisanej kilka miesięcy wcześniej Umowy międzyrządowej o współpracy gospodarczej.

Opracowanie nowych podstaw prawnych było potrzebne w związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Poza wspomnianą Komisją funkcjonuje szereg innych ciał zajmujących się szczegółowymi zagadnieniami. Należą do nich m.in. Stały Komitet ds. Transportu, Wspólna Komisja ds. Rybołówstwa, Komisja Dwustronna ds. Współpracy Regionalnej. Komisja Międzyrządowa składa się z szeregu grup roboczych do spraw transportu, handlu i inwestycji, energetyki, turystyki, współpracy wojskowo-technicznej, rolnictwa i współpracy celnej. Ponadto od lat działają dwie organizacje zrzeszające podmioty gospodarcze – Polsko-Rosyjska Izba Gospodarcza oraz Polsko-Rosyjska Rada Biznesu – powołane w celu reprezentowania interesów biznesu w relacjach z rządami obu państw.

Dotychczas Komisja Międzyrządowa działała nie tylko w deklarowanym celu poszukiwania nowych kierunków współpracy, ale przede wszystkim dla zarządzania regularnie występującymi napięciami we wzajemnych stosunkach handlowych. W sumie odbyło się sześć posiedzeń, z których ostatnie miało miejsce we wrześniu 2013 r. Prace Komisji zostały następnie zawieszone (nie spotykają się również wspomniane grupy robocze, poza pewnymi wyjątkami), co było bezpośrednim skutkiem krytycznej oceny przez polski rząd rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz pośrednio wywołane nałożeniem na wschodniego sąsiada sankcji przez Unię Europejską.

W istocie od 2014 r. problemy w relacjach gospodarczych są omawiane na spotkaniach dwustronnych przedstawicieli ministerstw lub zwoływanych ad hoc spotkań roboczych z udziałem ekspertów w danej dziedzinie. Charakterystycznym przykładem stał się spór spowodowany jednostronnym ograniczeniem przez stronę rosyjską liczby zezwoleń na wykonywanie usług przewozowych na terytorium Rosji dla polskich przedsiębiorstw (lidera w tym segmencie w Europie). Spór toczył się przez kilka miesięcy na forum Komisji Mieszanej ds. Międzynarodowych Przewozów Drogowych. Obie strony osiągnęły porozumienie pod koniec 2016 r. jeśli chodzi o liczbę zezwoleń na rok kolejny. Spór unaocznił pewien model wzajemnych relacji, który ukształtował się w ostatnich latach, oparty o zarządzenie kryzysami.

Poniekąd jest to efekt odrzucenia przez poszczególne polskie rządy powtarzających się co jakiś czas od kilkunastu lat rosyjskich starań o dopuszczenie do udziału w segmentach uznawanych za strategiczne. Niepowodzenie tych prób sprawiło, że siłą rzeczy dość dobrze rozwijająca się współpraca handlowa poza obszarami strategicznymi stawała się czasami ofiarą rosyjskich inklinacji do wplatania tych relacji w realizację interesów w innych obszarach, aby podwyższyć ewentualne koszty polskiego sprzeciwu.  

Dość niewielka skala współpracy gospodarczej, w szczególności inwestycyjnej, i dodatkowe obniżenie jej dynamiki po 2014 r. oraz kontekst polityczny po agresji Rosji na Ukrainę zniechęcały do powrotu do wszechstronnych mechanizmów współpracy instytucjonalnej. Polityczne koszty wzajemnego otwarcia w takich warunkach przewyższały potencjalne korzyści gospodarcze. Obie strony – wobec niewielkiego znaczenia dwustronnej współpracy – zaczęły działać w trybie kryzysowym, skupiając się na zarządzaniu ad hoc pojawiającymi się kryzysami.

Co jakiś czas pojawiały się sygnały sugerujące wolę stron do ożywienia prac Komisji Międzyrządowej. W 2016 r. podczas Forum Gospodarczego w Petersburgu polski wiceminister rozwoju spotkał się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem w celu przedyskutowania tej sprawy. Relatywnie przychylne komunikaty wskazujące, że po obu stronach istnieje potrzeba przywrócenia tego mechanizmu, nie doprowadziły na razie do jakościowej zmiany. Po polskiej stronie cały czas toczą się prace związane z powołaniem polskiego przewodniczącego Komisji. Zakładając jednak nawet, że prace zostaną wznowione trudno przypuszczać, by mogło to w istotny sposób zmienić dotychczasowych charakter współpracy, który jest w dużej mierze pochodną fundamentalnego sporu politycznego między Zachodem i Rosją. Do czasu obowiązywania sankcji gospodarczych rozwijanie dwustronnych mechanizmów instytucjonalnych będzie utrudnione. Poza tym redukcji skali i dynamiki polsko-rosyjskiej współpracy gospodarczej towarzyszyło częstokroć ożywienie współpracy z innymi partnerami, w tym spoza Unii Europejskiej. Dywersyfikacja rynków i partnerów stała się dla polskiego rządu ważnym narzędziem łagodzenia skutków restrykcji handlowych. Toteż widać większą aktywność w kształtowania instytucjonalnych mechanizmów współpracy z innymi państwami. W przypadku stosunków gospodarczych z Rosją została zajęta pozycja wyczekiwania na rozwój sytuacji międzynarodowej i ewolucję polityki wschodniego sąsiada.

luty 2017

Polityczny i społeczny odbiór sankcji

Rosyjskie sankcje okazały się dla polskiej gospodarki mało dotkliwe. Liczby jednak nie przemawiają same za siebie. Czy do podobnych wniosków doszła opinia publiczna i politycy?

Spożywcze kontr-sankcje miały rozbić unijną jedność w sprawie polityki wobec Rosji. Służyła temu też kampania informacyjna roztaczająca wizję wielomiliardowych strat europejskich gospodarek i setek tysięcy utraconych miejsc pracy. Znikomy efekt gospodarczy rosyjskich restrykcji nie pozwolił jak dotychczas na osiągnięcie założonego celu. Sektorowe sankcje gospodarcze są regularnie przedłużane na kolejne sześć miesięcy.

Wbijaniu klina między państwa towarzyszył zamiar osłabiania konsensusu wewnątrz poszczególnych państw członkowskich UE. Ograniczenia w dostępie do rosyjskiego rynku miały generować wysokie koszty społeczne, uderzać we wpływowe grupy interesu, wywołać protesty, a tym samym zmusić rządy do korekty polityki. W przypadku Polski grupą docelową byli rolnicy (szerzej polska wieś i lokalni producenci), na których irytację liczono w obliczu wyborów samorządowych, prezydenckich i parlamentarnych.

Stosunek opinii publicznej i grup interesu nie formuje się w prosty sposób pod wpływem danych ilościowych o oddziaływaniu sankcji, ale jest pochodną działania wielu czynników: wagi przypisywanej danej sprawie, percepcji zagrożeń, wąskich interesów grupowych czy konstruowanych w przestrzeni informacyjnej narracji na temat sankcji. Zwykle trudno wówczas o rzetelne spostrzeżenia na tury ogólnej. Na szczęście w Polsce zostały przeprowadzone badania opinii publicznej, które pokazały, jak społeczeństwo reagowało na agresję Rosji na Ukrainę i wynikające z niej europejskie sankcje.

W sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej z sierpnia 2014 r. – niedługo po wprowadzeniu sektorowych sankcji gospodarczych oraz rosyjskich kontr-sankcji – większość Polaków poparła nałożenie nowych ograniczeń (64%), niechętny był co piąty ankietowany (21%). Największą grupę przeciwników stanowili rolnicy (35%) obawiający się sutków rosyjskiego embarga nałożonego na sektor rolno-spożywczy. Ciekawe, że zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy równie sceptycznie oceniali potencjalną skuteczność sankcji jako środka mającego powstrzymać rosyjskie działania na Ukrainie. Prawdopodobnie dla przeciwników liczyły się potencjalne straty finansowe, a dla zwolenników ważna była potrzeba wymierzenia kary i stygmatyzacji. Ze względu na czas badanie raczej przedstawiało oczekiwania aniżeli ocenę stanu faktycznego.

Kolejne badanie zostało przeprowadzone przez ten sam ośrodek w czerwcu 2015 r. Ponownie respondenci wykazali silne poparcie dla sankcji. Niemal połowa uznała sankcje za zbyt słabe, a zdecydowana większość opowiedziała się za ich utrzymaniem (68%). Za zniesieniem sankcji wypowiedziało się 11% respondentów. Po roku obowiązywania restrykcji wzrosło przekonanie co do ich skuteczności w zniechęcaniu Rosji do podsycania konfliktu na wschodzie Ukrainy (44%).

Ważny politycznie był nie tylko pozytywny stosunek społeczeństwa do sankcji, ale również bardzo wysokie zainteresowanie wydarzeniami na Ukrainie (deklarowane przez 69% Polaków) i podobny odsetek wyrażający obawy o wpływ tych wydarzeń na bezpieczeństwo. Wyraźnie więc troska o bezpieczeństwo kraju przeważyła nad obawami o straty spowodowane ograniczeniami handlowymi. Ponadto w innych badaniach CBOS na temat stosunku Polaków do innych narodów wyraźnie widać znaczny wzrost niechęci do Rosjan w ostatnich latach (z 33% w 2012 r. do 50% w 2015 r.) oraz spadek sympatii (z 34% do 20% w tym samym okresie). Ów trend dodatkowo osłabia skłonność polskich elit do łagodzenia stanowiska w sprawie rosyjskiej polityki.

Ambicje przyświecające kontr-sankcjom, czyli podwyższenie kosztów politycznych dotychczasowych działań Polski wobec Rosji po aneksji Krymu, nie zostały zrealizowane. Żadna poważna siła polityczna nie wniosła do gorących wyborczych debat tematu złagodzenia stanowiska wobec Rosji. W tej materii zarysował się konsensus między największymi siłami politycznymi.  

Nowe elementy pojawiły się po zakończeniu okresu wyborczego. Temat kosztów sankcji i ich skuteczności zaczął pojawiać się w wypowiedziach polityków partii ludowej i niektórych przedstawicieli lewicy. Rada Naczelna PSL podjęła w 2016 r. uchwałę nawołującą do zniesienia sankcji gospodarczych wobec Rosji przy utrzymaniu politycznych restrykcji. Powodem miały być straty ponoszone przez polskich producentów i rzekoma nieskuteczność restrykcji. Również lewica pozaparlamentarna zaczęła poszukiwać sposobu na odbudowanie kapitału politycznego pozycjonując się jako środowisko opowiadające się za normalizacją relacji z Rosją, przy jednoczesnym krytycznym stosunku do rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. Pomysły modyfikacji dotychczasowej polityki wobec Rosji, w tym wobec europejskich sankcji, nie wpłynęły jednak na kształt debaty publicznej i w zasadzie znajdują się na marginesie.

styczeń 2017

Wpływ rosyjskich sankcji na polski sektor rolno-spożywczy

Wprowadzone przez Rosję w 2014 r. ograniczenia na wwóz produktów rolniczych i żywności z UE w założeniu były nie tylko rewanżem za europejskie sankcje, ale również próbą podniesienia politycznych kosztów ich nałożenia poprzez uderzenie we wpływową grupę interesu. Polska miała być jedną z głównych ofiar kontr-sankcji. Utrata ważnego rynku zbytu miała wywołać na tyle poważne straty, aby skłonić polskich, rolników, sadowników i hodowców do nacisku na elity polityczne stojące w obliczu wyborów samorządowych (listopad 2014) prezydenckich (maj 2015) i parlamentarnych (październik 2015).

Rzućmy okiem na statystyki z lat 2013-2015, aby ocenić rzeczywisty wpływ tych restrykcji na sektor rolniczy. W 2013 r. polscy producenci sprzedali zagranicę produkty rolno-spożywcze o wartości 20,4 mld euro, stanowiące 7,1% całości eksportu, z czego na Rosję przypadło 1,25 mld euro. W kolejnym roku pod wpływem sankcji eksport żywności do Rosji spadł o 30% do poziomu 0,88 mld, ale całkowita wartość eksportu tych produktów wzrosła o 7.1% do 21,9 mld euro. Pozytywna dynamika została zachowana również w 2015 r. kiedy to wartość sprzedanej zagranicę żywności wzrosła o 7,7% do 23,6 mld euro (z czego 19,3 mld przypadło na UE). Stało się tak mimo silnego spadku sprzedaży do Rosji do 398 mln euro (o 55% w porównaniu do 2014 r.). Udział wschodniego sąsiada we wpływach z eksportu produktów rolno-spożywczych spadł do 1,7%. W pierwszej połowie 2016 r. wartość polskiego eksportu wzrosła o 1,1%, a wartość sprzedaży do Rosji spadła po raz kolejny, tym razem o 5.1%. Rosja w klasyfikacji odbiorców tych produktów spadł z 15. na 18. miejsce.  Co ciekawe, polski eksport skierowany poza UE i kraje WNP wzrósł w 2015 r. o 13% z 2,8 mld euro do 3,1 mld euro (pozytywna dynamika utrzymała się w pierwszych miesiącach 2016 r.). Polski sektor rolno-spożywczy zdołał więc skutecznie zniwelować straty wywołane rosyjskimi sankcjami nie tyko dzięki zwiększeniu obecności w UE, ale również na innych rynkach. 

Oczywiście nie należy zapominać o stratach poniesionych przez pewne branże i producentów, którzy byli w większym stopniu od innych uzależnieni od rosyjskich odbiorców. Polska zanotowała na przykład w 2015 r. spadek wolumenu jak i wartości eksportu owoców (odpowiednio o 12% i 2%), w szczególności jabłek (w obu przypadkach o 19%), oraz spadek wpływów w sektorze mleczarskim (o 15% przy niewielkim wzroście wolumenu, co wskazuje jednakowoż, że na wyniki wpływ miało nie tylko embargo, ale gorsza koniunktura). Rosyjskie ograniczenia uderzyły więc w wyniki niektórych segmentów branży rolno-spożywczej, ale z siłą niewspółmierną ani do przyświecających im zamierzeń ani pojawiających się gdzieniegdzie opinii sugerujących ogromne straty.

Sankcje pozwoliły w istocie na negatywne zweryfikowanie długoletniego domniemania, że los polskich producentów żywności zależy w dużej mierze od rosyjskiego rynku. Owszem, sankcje poważnie utrudniły działalność wielu polskim firmom. Część z nich – w szczególności podmioty o słabo zdywersyfikowanych rynkach zbytu – nie poradziła sobie w nowej sytuacji, nie udało się bowiem skutecznie przekierować całego zablokowanego eksportu jabłek, gruszek, wieprzowiny czy serów na inne rynki. Jednak częściowe rekompensaty ze środków unijnych, wsparcie rządu w poszukiwaniu innych odbiorców w Azji Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej i wreszcie, rzecz najważniejsza, zdolność polskich przedsiębiorców do adaptacji swoich strategii eksportowych do niekorzystnych warunków politycznych i rynkowych pozwoliły nie tylko na przetrwanie, ale utrzymanie pozytywnej dynamiki eksportu.

Założenia stojące u podstaw rosyjskich kontr-sankcji okazały się błędne, a wyprowadzona z nich polityka przyniosła rezultaty odwrotne do zamierzonych. Polski sektor rolno-spożywczy dość dobrze poradził sobie z embargiem a postulaty zmiany polityki wobec Rosji nie przebiły się do głównego nurtu dyskusji w Polsce. Nie pierwsze w ostatniej dekadzie ograniczenia handlowe nałożone przez Rosję wzmocniły jedynie u przedsiębiorców przekonanie o potrzebie dywersyfikacji rynków zbytu w świetle wysokiego ryzyka związanego z nadmiernym uzależnianiem się od niestabilnego rosyjskiego odbiorcy. Dodatkowo, rosyjskie kontr-sankcje pobudziły do większej aktywności na rynkach pozaeuropejskich.

Chociaż restrykcje przyniosły poważne straty niektórym polskim producentom, to jednocześnie wymusiły działania dostosowawcze, które – przy założeniu ich kontynuacji – będą mieć długofalowo pozytywne konsekwencje. Państwo o zróżnicowanej ofercie eksportowej i zdywersyfikowanych rynkach zbytu staje się bowiem automatycznie mniej podatne na zakłócenia w relacjach z nieprzewidywalnym partnerem.

 Autor: Ernest Wyciszkiewicz

grudzień 2016

Wpływ wojny rosyjsko-ukraińskiej na polsko-rosyjskie stosunki handlowe

Agresja na Ukrainę, aneksja i okupacja Krymu, destabilizacja Donbasu leżą u podstaw trwającego od 2014 r. głębokiego kryzysu w relacjach między Rosją i Zachodem. Polityczne napięcie przełożyło się również na stosunki gospodarcze. Obustronne sankcje w powiązaniu z recesją w Rosji wywołaną spadkiem cen ropy naftowej wpłynęły na dynamikę stosunków handlowych, zarówno na poziomie ogólnoeuropejskim jak i dwustronnym. W dyskusjach na temat przyszłości sankcji często pojawia się argument o poważnych stratach, jakie europejskie gospodarki ponoszą na skutek restrykcji. Przykład Polski pokazuje, że do takich uogólnień należy podchodzić ostrożnie.

Stosunki handlowe między Polską i Rosją przed kryzysem charakteryzowała bardzo pozytywna dynamika. Wartość obrotów w latach 2004-2013 wzrosła z 7,2 mld euro do 27,2 mld euro. Struktura przedmiotowa była typowa dla relacji Rosji z innymi państwami rozwiniętymi i utrzymuje się w takiej postaci do dziś. Rosja sprzedaje do Polski przede wszystkim paliwa i nośniki energii (w 2015 r.: paliwa, smary i ich pochodne, surowce niejadalne – 67,1%, towary i wyroby przemysłowe – 7,2%, chemikalia – 5,4%, maszyny – 2,4%, żywność i napoje – 1,2%, inne – 16,6%), podczas gdy Polska oferuje zróżnicowany zakres towarów (w 2015 r. maszyny – 36%, towary i wyroby przemysłowe – 34,7%, chemikalia – 20,4%, żywność i napoje, oleje – 7%, paliwa i surowce niejadalne – 1,8%). Z powodu utrzymujących się wysokich cen ropy naftowej i gazu ziemnego Polska tradycyjnie notowała i notuje w relacjach z Rosją wysoki deficyt.

Okres po 2014 r. obfitował też jednak w dość liczne spory handlowe, które dotyczyły przede wszystkim eksportu polskiej żywności. Rosyjskie służby fitosanitarne regularnie ograniczały polskim producentom dostęp do rynku. Podobne praktyki były stosowane wobec podmiotów z innych państw. Powodowane były chęcią uderzenia w konkurencję rosyjskich grup interesu oraz tworzeniem i wygrywaniem podziałów wewnątrz UE. Powtarzające się spory przyczyniały się do okresowych fluktuacji w obrotach poszczególnymi grupami towarów, ale nie wpłynęły w sposób istotny na ogólną pozytywną dynamikę polskiego eksportu.

Tabela 1. Stosunki handlowe Polski z Rosją 2004-2016

 

wartość w mld. euro

 

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

2013

2014

2015

I-VI 2016

eksport

ogółem

59,7

71,4

87,9

101,8

116,2

98,2

120,4

136,7

143,5

155

165,7

179,6

90,5

do Rosji

2,2

3,2

3,8

4,7

6,1

3,6

5,0

6,1

7,7

8,2

7,0

5,1

2,5

import

ogółem

71,3

81,2

100,8

120,4

142,4

107,5

134,2

152,6

154,0

157

168,4

177,2

86,3

z Rosji

5,1

7,2

9,7

10,5

13,9

9,2

13,7

18,4

21,6

19,0

17,4

12,9

5

saldo

ogółem

-11,6

-9,8

-12,9

-18,5

-26,2

-9,3

-13,8

-15,9

-10,6

-2,0

-2,7

+2,4

+4,2

z Rosją

-2,9

-4,0

-5,9

-5,8

-7,8

-5,6

-8,7

-12,2

-13,9

-10,9

-10,4

-7,8

-2,5

Źródło: Rocznik Statystyczny Handlu Zagranicznego (2007-2015), Główny Urząd Statystyczny

Po 2014 r. wartość polsko-rosyjskiej wymiany handlowej zaczyna wyraźnie spadać. Niższy eksport do Rosji spowodowany był nie tylko ograniczeniami na wwóz polskiej żywności, ale również słabnącym popytem wewnętrznym w Rosji na skutek recesji i deprecjacji rubla. Natomiast spadek wartości importu z Rosji był pochodną niższych cen paliw. Osłabienie powiązań handlowych z Rosją nie wpłynęło jednak na ogólną dynamikę polskiego eksportu, który latach 2013-2015  wzrósł o 24,6 mld euro, mimo spadku wartości sprzedaży do Rosji o 3,1 mld euro. W 2015 r. ogólna wartość polskiego eksportu wyniosła 179,6 mld euro. Najważniejszymi odbiorcami były Niemcy (48,7 mld euro – 27,1%), Wielka Brytania (12,1 mld euro - 6,7%), Czechy (11,9 mld euro - 6,6%), Francja (9,9 mld euro – 5,5%), Włochy (8,7 mld euro - 4,8%), Rosja (5,1 mld euro - 2,9%) i Holandia (7,9 mld euro - 4,4%). Tak więc, wartość polskiego eksportu do Republiki Czeskiej, kraju o czterokrotnie mniejszej populacji, była ponad dwukrotnie wyższa od wartości eksportu do czterokrotnie bardziej ludnej Rosji. To pokazuje rozdźwięk między realnym a postrzeganym znaczeniem rosyjskiego rynku dla polskich producentów. Polski eksport w większości jest skierowany na rynek UE (niemal 80% w 2015 r.).

Ponadto, patrząc na relacje handlowe z Rosją przez pryzmat zagregowanych danych, można zauważyć, że spadek cen paliw przyniósł Polsce korzyść w postaci istotnego zmniejszenia się w 2015 r. deficytu w handlu Rosją z 10,4 mld w 2014 r. do 7,8 mld euro.

Podsumowując, polska gospodarka prawie nie odczuła ani europejskich sankcji ani rosyjskich kontr-sankcji. O dynamice wymiany handlowej i wzrostu gospodarczego decydowały inne czynniki. Strat dla polskiej gospodarki z tytułu obustronnych restrykcji można co najwyżej doszukiwać się na poziomie poszczególnych branż bądź wręcz producentów, którzy nie mieli wystarczająco zdywersyfikowanych rynków i nie byli w stanie w tak krótkim czasie ich pozyskać. W większości przypadków polskie przedsiębiorstwa podjęły jednak skuteczne działania dostosowawcze.

 Autor: Ernest Wyciszkiewicz

Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych plikach cookie można znaleźć tutaj. Tak, akceptuję Nie, chcę dowiedzieć się więcej